Lata 50. Szkoła
Szkoła powinna uczyć: „pojęcia klasy i walki klasowej, roli państwa, mas ludowych i jednostki w historii, wyzysku w ustroju kapitalistycznym i na tym tle sytuacji klasy robotniczej, istoty niebezpieczeństw imperializmu, podstawowych cech ustroju socjalistycznego oraz jego przewagi nad ustrojem kapitalistycznym". Takie zadania postawiono szkole socjalistycznej już w 1948 roku na kongresie zjednoczeniowym PZPR.
W pierwszych latach powojennych 1,3 miliona dzieci nie miało żadnego kontaktu ze szkołą. „Co najmniej jedna ośmiolatka w każdej gminie" -to hasło bardzo szybko okazało się nierealne. W 1948 roku, ze względu na coraz większe potrzeby przemysłu, zmniejszono liczbę klas w „podstawówce" do siedmiu. Jednocześnie upaństwowiono wszystkie licea prywatne i większość szkół prowadzonych przez instytucje kościelne - „celem przygotowania przyszłej kadry inteligenckiej pochodzącej z klasy robotniczo-chłopskiej".
„Analfabetyzm
jako zjawisko masowe został w Polsce zlikwidowany" - stwierdził w 1951 roku Stefan Matuszewski, Pełnomocnik Rządu do Walki z Analfabetyzmem. Akcja kosztowała 123 miliony ówczesnych złotych i angażowała przeszło 25 tysięcy ochotników i dwukrotnie większą liczbę nauczycieli zawodowych. Z końcem lat 40. liczba analfabetów sięgała u nas półtora miliona, z czego 80% nie umiejących czytać ani pisać mieszkało na wsi. Dla nich organizowano „zespoły świetlicowe i czytelnicze, wydawano specjalne podręczniki (także dla głuchych i niewidomych). Nakład pierwszego polskiego elementarza na początku
„Przedmiotem oddziaływania pedagoga jest przede wszystkim zespół, a nie jednostka"
- brzmiała jedna z ówczesnych instrukcji dla nauczycieli. Dzieci i młodzież do przełomu 1956 roku wychowywano w duchu „walki o pokój i realizacji planu sześcioletniego". Gazetki, pogadanki, wieczornice i akademie przybliżały problematykę budowy socjalizmu. „Nas postawiła Partia na czele milionowego pochodu" - głosiła umieszczona w czytance dla klasy VI Pieśń przodowników pracy. Obok niej wydrukowano apel górnika Wincentego Pstrowskiego, wzywający do przekraczania norm pracy. Młodzież uczestniczyła w akcjach żniwnych i w jesiennych zbiorach w PGR-ach, które nie nadążały z wykonywaniem planów.
Na wiecach
uczniowie potępiali odradzanie się militaryzmu w Niemczech Zachodnich, agresję na Koreę Północną i separatystyczną politykę Jugosławii. „Będziemy przyjaciółmi, jak Bolesław Bierut i Wilhelm Pieck" - głosiła czytanka dla klasy V o pobycie dzieci polskich u niemieckich przyjaciół z tamtejszej organizacji młodzieżowej FDJ. W trakcie licznych pogadanek ideologicznych zachęcano młodzież do donoszenia na „niepewnych" kolegów, a szczególnie hańbiącym procederem było nakłanianie dzieci do potępiania własnych rodziców, tych u których stwierdzono „odchylenie ideologiczne".
„Mówią nam często, że lepiej poprzestać na skromniejszym programie.
Powiadają - wychowajmy »porządnego człowieka« - to też będzie wiele dla naszej sprawy" -przemawiał Władysław Gomułka na fali październikowej „odwilży". Po roku 1956 szkoła trwała przez kilka lat w stanie dezorientacji. Wymieniono większość podręczników. Treści ideologiczne zastąpiono opowiadaniami Kornela Makuszyńskiego czy Aliny i Czesława Centkiewiczów, a ulubionym bohaterem radzieckim został komsomolec Timur z opowieści Arkadija Gajdara. Należy pamiętać, że od początku lat 50. nauka języka rosyjskiego była obowiązkowa od V klasy szkoły podstawowej do studiów uniwersyteckich włącznie. Ideologię socjalistyczną prezentowały, jak dotąd, teksty Lenina, ale do podręczników trafił też rodzimy rewolucjonista - Ludwik Waryński. W 1958 roku uchwała sejmowa zapowiadała akcję „Tysiąc szkół na tysiąclecie". Jednocześnie reforma szkolnictwa z tego samego roku rozpoczynała powrót do ideologizacji nauczania.