Galeria PRL
Sztuka w Prlu
Lata 50.
Na pięć lat plastyka polska uwięzła w bezpłodnej praktyce propagandy wizualnej. Po tym okresie pejzaż malarski zaludniła nieprzeliczalna ilość szkół, mód i kierunków. Bolesław Bierut wśród robotników, Przodownica, Brygada młodzieżowa - to tytuły prac plastycznych wystawionych na I Ogólnopolskiej Wystawie Plastyki w Muzeum Narodowym w Warszawie w roku 1950.
Nieobecni na wystawie (Tadeusz Kantor, Jonasz Stern) wykazali, zdaniem prasy, „wrogi stosunek do podjęcia sprawy walki o sztukę ideową". Takie wystawy odbywały się co roku - do 1954.
Ekspozycją przełomową okazała się dopiero Wystawa Młodej Plastyki „Przeciw wojnie, przeciw faszyzmowi" (1955) w warszawskim Arsenale. Zerwanie z socrealistyczną manierą oraz „żywość, różnorodność i swobodę w wypowiadaniu własnych wizji" zademonstrowali tu liczni plastycy młodego pokolenia: od Andrzeja Wróblewskiego przez Jerzego Tchorzewskiego po Franciszka Starowieyskiego. Postacie ludzkie zredukowane do pojedynczych fragmentów (Maria Jarema), motyw człowieka poddanego torturom (Tadeusz Brzozowski) i podobne eksperymenty plastyczne zademonstrowali autorzy krakowskiej Wystawy Dziewięciu.
Lata 60
Płonące konie Władysława Hasiora, plakaty teatralne Henryka Tomaszewskiego i spektakle Tadeusza Kantora oraz dziesiątki innych równie doniosłych zjawisk wyniosły sztukę polską na poziom europejski.
Po okresie panowania realizmu socjalistycznego, a następnie zachwytu nad abstrakcją w poprzedniej dekadzie, w latach 60. odżyła sztuka o wyraźnie metaforycznym charakterze. Jerzy Stajuda, uważany przez młodych artystów za postać kultową, uprawiał w rysunku „zapis automatyczny", a w malarstwie często notował wizje senne.
Lata 70
Dokonania artystyczne dekady były dziełem zarówno utalentowanych artystów, jak i miernych wyrobników uprawiających sztukę na zamówienie propagandy. Lata 70. w plastyce należały do wielkich indywidualności, wykraczających poza ramy szkół artystycznych. Jan Berdyszak tworzył iluzje fantastycznych przestrzeni, umieszczając śmiałe i pełne ruchu wizje plastyczne na płótnach, które przypominały widok z otwartego okna. Roman Opałka podporządkował swe artystyczne życie pisaniu „obrazów liczonych" - na szarym tle kolejnych płócien wypisywał cyfry od 1 do nieskończoności. Jan Dobkowski zmysłowe, choć wynaturzone figury ludzkie rejestrował w chwilach ekstazy, przydając im ostre, czerwono-zielone barwy.
Rzeźba rozwijała się w formach skrajnych.
Akademicki motyw skrzydeł łopoczących na wietrze wykorzystał Gustaw Żemła, projektując pomnik Powstańców Śląskich stojący w centrum Katowic. Natomiast Władysław Hasior kontynuował materializowanie swych okrutnych wizji za pomocą zwykłych, niekiedy zużytych przedmiotów. Jego Niobe to kobieta ulepiona z mydła, przywiązana drutem do krzesła i oblepiona soplami wosku, który spływa na nią ze świec umieszczonych w miejscu głowy.
Swój dalszy ciąg miała - zapoczątkowana przez Tadeusza Kantora - sztuka happeningu.
Krzysztof Zarębski używał barwnych brył, kobiecego ciała lub chleba, by stworzyć z nich elementy symbolicznej akcji. Jerzy Kalina „interweniował wizualnie w tok życia publicznego", rozsypując piasek, mąkę, cebulę, ziemniaki.
Było to dziesięciolecie słynnych i szeroko komentowanych wystaw.
Ekspozycja Romantyzm i romantycz-ność w sztuce polskiej XIX i XX wieku urządzona w warszawskiej Zachęcie w 1975 roku ściągnęła tłumy zwiedzających. „Programem prezentowanej wystawy jest teza, że skutki rewolucji romantycznej sięgają do naszych czasów" - pisał w katalogu organizator wystawy Marek Rostworowski. On także był autorem scena-nusza kolejnej głośnej ekspozycji Polaków portret własny w Muzeum Narodowym w Krakowie. Złożyły się na obrazy wypożyczone aż ze 100 Muzeów i 50 kościołów oraz klasztorów.