PRZODOWNICY-NA PRZODEK!
Na apel ZMP z 1952 r. wzywający do pracy w górnictwie (sprzedaż węgla była najprostszym sposobem pozyskania walut zachodnich) zgłosiło się prawie 10 tysięcy chłopców. Fiaskiem natomiast zakończyły się próby zwerbowania tą drogą siły roboczej dla PGR-ów. Fatalnych warunków życia i pracy na wsi nie wytrzymywali nawet najbardziej wytrwali.
W roku 1981 produkcja spadła we wszystkich dziedzinach średnio o 25 % i o tyle samo wzrosły płace. Władze chętnie dodrukowywały "pusty pieniądz", aby zapobiec ewentualnym napięciom społecznym, co okazywało się rozwiązaniem skutecznym jedynie na krótką metę. Podwyżka cen z końca stycznia 1982 roku zredukowała do połowy siłę nabywczą złotówki. W 1983 ceny wzrosły trzykrotnie w porównaniu z rokiem 1980, a blisko pięciokrotnie w porównaniu z 1970. "Biorąc pod uwagę poziom dochodów ludności, rząd uważa że poniżej minimum socjalnego żyje około 20% społeczeństwa" - mówił Jerzy Urban podczas konferencji prasowej w 1988 roku. Większa część działaczy „Solidarności"
nie wyobrażała sobie jednak porzucenia socjalistycznego modelu gospodarki i akceptowała rządowe hasło: „Socjalizm - tak, wypaczenia - nie". Tymczasem wielu młodych, bardziej przedsiębiorczych i wykształconych Polaków szukało lepszych perspektyw za granicą. W połowie lat 80. wyemigrowało z kraju 700 tysięcy młodych ludzi, większość zaraz po studiach. Krajowy przemysł stawał się skansenem technologicznym. W 1988 roku minister przemysłu wprowadził tzw. karny odbiór jakościowy dla 33 notorycznych producentów bubli. W tym czasie obowiązywało w Polsce 100 aktów prawnych dotyczących jakości produktów. Straty z tytułu złej jakości wyrobów wynosiły od 25 do 40% dochodu narodowego. W 1988 roku na jednego zatrudnionego przypadało w ciągu roku 26 dni absencji w pracy.
Władze chciały pozyskać społeczeństwo, wprowadzając „reformę gospodarczą", której rozpoczęcie zadekretowano na 1 stycznia 1982 roku.